Nienawidzę chodzić na zakupy. Kiedy mam się wybrać po nowe spodnie albo buty, przechodzą mnie ciarki i zaczyna mi być niedobrze.
Niestety moja dziewczyna tego nie rozumie i uparcie ciągnie mnie po wszelkich możliwych sklepach w centrum handlowym. Ona nie ma serca... Dlatego kiedy tylko uda mi się wyrwać, biegnę do stoiska z grami komputerowymi i przeglądam nowości. Jestem fanem gier komputerowych, od kiedy skończyłem pierwszą część Duke’a Nuke’ma, i poprzysiągłem sobie nigdy z tego nie wyrastać. Poza tym toleruję jeszcze stoiska z aparatami fotograficznymi i telefonami komórkowymi. Taki ze mnie trochę „gadżeciarz”, ale cóż... Wychodzę z założenia, że dziewczyny lubią wydawać na nowe buty, a chłopcy na nowy sprzęt elektroniczny. No i oczywiście stoiska z hostessami stojącymi na promocji też lubię, bo kto nie lubi. Najbardziej lubię, jak są promocje na coś do jedzenia albo picia... Nie dość, że ładna dziewczyna się uśmiecha i zagaduje koło stoiska, to jeszcze się można najeść za darmo. Niestety są to jedyne stoiska, jakie toleruję, resztę omijam szerokim łukiem. A jeżeli koniecznie muszę coś kupić, to biorę pierwszą parę, jaka mi wpadnie w ręce i uciekam. Przeglądanie ofert, szukanie promocji to domena mojej dziewczyny
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.